Po co młodym rodzicom dziadkowie?

Kilka dni temu zaczełam czytać najnowszą książkę  pana Jacka Pulikowskiego „Czy można dzisiaj dobrze wychować dziecko”, kiedy mój tata zobaczył tytuł zapytał: Po co to czytasz?  Przecież możesz mnie zapytać jak dobrze wychować syna.

Często młodzi rodzice odrzucają rady dziadków, bo przestarzałe, bo głupie, bo się wtrącają a ja chcę sama. Mam internet, książki i wszystko wiem.  Ale czy napewno?

Po porodzie potrzebowalismy z mężem dużo czasu, aby nauczyć się żyć z naszym synem. Poznać go, pokochać i wypracować jakiś wspólny styl opieki nad nim i wychowywania go. Ja potrzebowałam czasu, żeby usłyszeć swoją matczyną intuicje i pogodzić się z tym, że już nic nie będzie takie samo. Bardzo denerwowało mnie wtedy, kiedy nasze dziecko płakało a ja dostawałam tysiące podpowiedzi o co mu chodzi i jak mu pomóc. Byłam niepewna swojego macierzyństwa i takie rady mi nie pomagały. Pomogł mi natomiast czas spędzony z maleństwem, ktory miałam dzięki pomocy dziadków. Miałam to szczęście, że kiedy mąż wrócił do pracy bardzo często odwiedzali nas dziadkowie, którzy przywozili ciepły obiad, pomagali posprzątać mieszkanie, a ja mogłam cieszyć się maleństwem i macierzyństwem. Jednak teraz jestem już przez większość czasu sama z dzieckiem.  I jest to miły czas zabawy  i opieki nad nim, ale też wypełniania obowiązków domowych, które przy małym łobuziaku są czasami trudne. Nieraz zdarza mi się wtedy podnieść głos na małego człowieka, albo pominąć jego potrzebę. I wtedy z pomocą znów przychodzą dziadkowie, który mają więcej czasu, więcej cierpliwości i mniej odpowiedzialności za dziecko niż rodzic. Dlatego to oni najczęściej pytają: dlaczego go nie słuchasz? Przecież on mówi do Ciebie. To dziadkowie wolą polubownie załatwić spory i pokazują, że zamiast NUNU można odwrócić uwagę dziecka. To oni mają czas i cierpliwość żeby pokazać dziecku każdy kamień i liść napotkany na drodze. To oni wiedzą co jest najważniejsze w życiu i co warto pokazać swojemu kochanemu wnusiowi.

Myślę, że czasami warto zluzować i przyjąć dobre rady dziadków, bo przecież wychowali tak wspaniałych ludzi jak ja i Ty, więc może nie poszło im, aż tak źle. Może ich rady i pomoc nie jest jednak głupia i przestarzała?

Autor

jedenplusjeden

Jestem szczęśliwą żoną i mama dwóch synów i córeczki. Z wykształcenia jestem pedagogiem specjalnym i pracownikiem socjalnym.

2 komentarze do “Po co młodym rodzicom dziadkowie?”

  1. Lubię rady mojej mamy, teściowej mniej. Nie dlatego, że jest teściową, ale ona wyznaje zasadę, że jak „niegrzeczne to pasem”. Moja mama wręcz przeciwnie. Jest dla mnie wozrem miłości matki i babci. Jest czułością i właśnie takim przewodnikiem, który ma czas na liczenie liści na drodze. Ale po kilku godzinach z dzieckiem ma spokój i ciszę – nam rodzicom tego właśnie brakuje. Dlatego patrząc na siebie widzę skąd we mnie ten brak cierpliwości i otwartości – zwyczajnie ze zmęczenia. Bardzo fajny i refleksyjny wpis – dziękuję i liczę na kolejne 😉 Magda

    1. Dziękuję 🙂 dokładnie tak jest rodzice są po prostu zmęczeni. A dziadkowie są tylko na chwilę,więc mają cierpliwość 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *