Ojciec też rodzic

” Boże nie pozwól jej umrzeć” tak brzmiała moja powtarzana przez długie minuty modlitwa w drodze do szpitala. I wtedy już wiedziałam, że kocham to Nowe Życie całą sobą.

Moim powołaniem jest małżeństwo i macierzyństwo. Bardzo kocham moją rodzinę, jestem nimi tak zachwycona, że zapragnełam mieć moich Skarbów więcej. Udało się. Wielka radość a chwilę później wiele pytań i smutku, bo jak ogarnąć dwoje dzieci? Jak zabrać poświęcony czas pierworodnemu i dać drugiemu? Jak podzielić serce? A może lepiej gdyby jednak Zosi nie było????  Takie myśli towarzyszyły kochającej matce i matce czekającej na drugie życie… i nagle stało się, usłyszałam diagnozę, że do rana może nie być dziecka. Świat się zatrzymał. Łzy, pustka, przeraźliwy ból i strach. Jak zostać w szpitalu kiedy w domu czeka ukochany pierworodny?

Zostałam, walczyłam i walczę nadal o życie dziecka dla którego nagle znalazło się miejsce w moim życiu i to na pierwszym miejscu… i tak było to możliwe, bo okazało się, że ojciec niczym się nie różni od matki. On też przewinie, nakarmi, przytuli (może nie zdejmie skórki z chlebka, ale od tego dzieci nie umierają:-) ). Obok jest wiele osób, które stają na głowie aby pomóc w walce o życie maluszka. Ale najważniejsze co chcę powiedzieć to osoba męża i ojca. Cieszymy się, że on jest taki wspaniały, dzieli z nami obowiązki, jesteśmy partnerami. Ale czy wierzę i ufam mężowi na tyle, aby zniknąć i powierzyć mu nasze dziecko?

Ja byłam tutaj św. Tomaszem musiałam zobaczyć i dotknąć, aby uwierzyć. Musiałam doświadczyć aby móc w pełni przyjąć i pokochać drugie dziecko. Musiałam i muszę przechodzić, przez dotychczas najtrudniejszy czas mojego życia aby zobaczyć, że ojciec jest pełnowartościowym rodzicem i aby doświadczyć cudu obecności najbliższych.

Kobiety wierzcie i ufajcie swoim mężom, bo oni naprawdę są bardziej ogarnięci niż to widać na codzień 🙂 i cieszcie się każdym nowym życiem, bo zawsze (jakoś) znajdzie się dla niego miejsce w Waszym życiu.

Rocznica

Kilka dni temu obchodziliśmy z mężem naszą pierwszą rocznicę ślubu, znów były kwiaty, życzenia, piękne słowa. I o pięknych słowach właśnie dziś. Na nasza pierwszą rocznicę, pewna osoba życzyła nam, abyśmy zawsze na bieżąco rozwiązywali nasze problemy. I chyba to jest strzał w dziesiątkę.

Myślę sobie, że każdy z nas, każde małżeństwo jest inne i ma inny temperament. Są małżeństwa, które żyją od kłótni do kłótni, są takie, które nie kłócą się w ogóle i są normalne 🙂 czyli takie, które kłócą się od czasu do czasu, ale podstawą życia małżeńskiego jest dokłócić się do końca, wykrzyczeć lub wypowiedzieć wszystko co nas męczy, boleśnie rani, bo tylko wtedy nie będzie powodów to chowania urazy i wypominania tego co było 10 lat temu (jak to w zwyczaju mają…. oczywiście, że mężczyźni 🙂 )